Jakoś nie bardzo idzie mi w tym roku przystrajanie wszystkiego na święta. W domu po prostu ubrana choinka. A na dworze… biało. Białe światełka, najprostsze z możliwych, bez żadnych efektów wow, po prostu świecące (u mnie tzw. ciepła biel, taka trochę retro, bo ja lubię). I tylko jeden wielki świerk daleko od domu otrzymał biżuterię z wielkich kolorowych kulek, na wyraźną prośbę dziecka. I tyle z efektów świetlnych. Zużyliśmy trzy sznury światełek i muszę przyznać, że wyglądają banalnie uroczo. Zresztą, sami oceńcie.












