Wiosna w rustykalnym ogrodzie

Wiem, wiem. Na razie zima i resztki śniegu za oknem. Temperatury na minusiku, nie zwiastują, aby ogród miał lada godzina obudzić się ze snu. Nawet pięciornik wciąż w pąkach, dzisiaj pierwszy dzień odkryło go słońce spod białej pierzynki, pod którą spał blisko miesiąc. Ale dni coraz cieplejsze, śniegu coraz mniej… Tak bardzo chciałoby się wiosny (z czysto egoistycznych pobudek, nie plącząc w to zmian klimatycznych itd.). U mnie w tym roku oczekiwanie wiosennego ciepła jest o tyle bardziej niecierpliwe, niż w minionym roku, że jesienią zagospodarowałyśmy z Ritką nową rabatkę pod tarasem. Romantycznie wiosenną. I oczywiście w rustykalnym stylu. Rustykalnym, czyli taki trochę misz-masz, co nam w duszy gra. Jesienią grały nam kwiaty w pastelowych barwach. I tak wkopałyśmy trzy zadarniające miniaturowe różyczki, w pięknym kremowym kolorze, żeby latem nie martwić się zbytnio pustymi miejscami po przekwitłych wiosennych pięknościach. Do tego wsadziłyśmy mnóstwo tulipanów (kilkadziesiąt), w różnych kształtach, za to wszystkie w pastelowych barwach. Miedzy nimi ponad sto szafirków, kilka garści krokusów, przebiśniegi. Obok gości wielki wiciokrzew, rozpostarty na starej drewnianej pergoli, pełen kuszących zapachem czerwonych kwiatów każdego lata. Po drugiej stronie pergoli ma być pnąca róża jasnoróżowa, tzn. jest posadzona, ale czy przetrwa tegoroczną zimę z roztopami i mrozami na zmianę – zobaczymy. Jak nie, wiosną wymienimy ją na nowy egzemplarz. Nie byłabym sobą, gdybym na rabacie ozdobnej nie przemyciła czegoś użytecznego, jak to w wiejskich ogrodach bywało, a więc mam pięknie pachnące estragony, które rosły tam już wcześniej, a także mięty lekarskie i czekoladowe, których nadmiar co jesień wyrywam. Tak jednak kocham ich zapach, a i jako dodatek kuchenny doceniam do herbatki czy lemoniady, że zawsze zostawiam sporo roślinek, by wiosną mogły znów zadarnić całą rabatkę. Ot, taka walka z wiatrakami, za to jakże pięknymi i aromatycznymi. Obok tej rabatki jest kilkuletni już skalniak z lawendą, pięciornikiem, rozmarynem i pachnącym goździkiem. Ech… Doczekać się nie mogę, a na razie pokazuję projekt rabatki (mniej więcej, bo u mnie niczego nie ma pod linijkę).

Projekt Wierzbowisko.pl

I cudne tulipany z czasów, kiedy jeszcze nie miałam ogrodu, za to… miałam wazony.

I kilka fotek moich pierwszych przygód z tulipanami, z początków ogrodowego szaleństwa.

Podobne wpisy

  • Starego siedliska czar

    Kochani. Nadszedł czas na zmiany. Kończę swoją przygodę z blogiem pod adresem wierzbowisko.blogspot.com. Od dzisiaj wszystkie nowości duże i małe znajdziecie TUTAJ. Tym, którzy dopiero teraz zaglądają do mnie po raz pierwszy spieszę wyjaśnić, że to miejsce poświęcone moim ogrodowym zmaganiom w duchu eko, a jednocześnie próbie zachowania starego, wiejskiego krajobrazu polskiej wsi. Bez grządek…

  • Na zakupy, na plażę

    Kolejna odsłona toreb z serii codziennych, jakie powstają w mojej Pracowni Wierzbowisko. Na razie kończę modele w eleganckiej tonacji ecrue, bo taką ma surowa bawełna. Oto one – pojemne, niedrogie, z kieszenią albo bez. Podobają się Wam? Na zdjęciach powyżej całkiem gładka wersja podstawowa. Żadnych udziwnień – po prostu kawał dobrego jakościowo surowego bawełnianego płótna…

  • Tradycyjne bielutkie zazdrostki

    Pasują do każdego domu w wiejkim stylu. Ozdobią okna małe i duże, stare i nowe. Zazdrostki. Dzisiaj te najbardziewj tradycyjne, najprostsze – bielutkie jak śnieg, z czystego bawełnianego płótna. Dane techniczne: Tkanina: bawełna 100 proc. kolor – bielgramatura 110 g/mkw – lekko przepuszczają światło, jak na zdjęciuprodukcji polskiej certyfikat Oeko-Tex Standard 100 czyli bezpieczna nawet…

  • Rustykalne serca duże i małe

    Kochacie eko? Ja też. I dlatego stworzyłam, właściwie cały czas tworzę nowe, serie serduszek. Maleńkich i całkiem dużych, służących za poduszki. Na razie są kremowe, ale już lada dzień również w jesiennych brązach, rudościach czy w szkocką kratkę. Można je przytulać, wieszać w oknie, na choince i gdzie tylko chcecie. Wielozadaniowe, piękne, za przysłowiowy grosik….

  • Ekotorby – must have

    Nie muszą być wykończone byle jak. Mogą zachwycać prostotą, bo są z surowej bawełny. Mogą mieć poręczne kieszenie, które posegregują twoje skarby. Mogą być po prostu – prosto ładne. Tak jak te. Tylko spójrzcie. Kosztują niewiele, bo tylko po 15 zł. A są naprawdę duże – mają ok. 38×45 cm. Na zdjęciu torby wypchane są…

  • Koronki jak z babcinej szafy

    Nie ukrywam, że to moje ulubione koronki. Kobiece, a jednocześnie solidne – z grubej nici, szerokie aż na 8 cm. W kolorze, jak dawniej – bieli, ale nie optycznej, nafaszerowanej chemicznymi wybielaczami. Po prostu – bieli, jak dawniej, kiedy chemicznych ulepszaczy dokoła nas niewiele jeszcze było. Jak z kredensu naszej babci. Te koronki dzisiaj są…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.