– Mamo, mamo ja chcę taki piękny materiał w różyczki! – wykrzyknęła moja córcia na widok materiału w staromodne, angielskie, urocze różyczki w naszym ulubionym sklepie internetowym. Co prawda, zamierzałam kupić tam tym razem tylko surówkę bawełnianą na stylowe zasłony na letni taras, no ale…
Za kilka dni stałyśmy się posiadaczkami kilku metrów tego oto pięknego płótna w różowe różyczki. Muszę przyznać, że jakiś różany element zwykle gdzieś u mnie w domu się przemyci, bo naprawdę je uwielbiam. Chociaż, gdybym wszystko miała zrobić w cukierkowym stylu shabby, pewnie zwariowałabym po kilku dniach i zastąpiła to szaleństwo surowym lnem, który gości w moim domu głównie na kanapach i w oknach w upalne letnie dni. Na razie jednak wzięłyśmy się za wiosenne zmiany w pokoju Ritki. Miałam w zapasach starą, piękną bawełnianą koronkę z nieistniejących już zakładów Korontex, więc postanowiłam ją użyć. Powstały w ten sposób rozszycia zazdrostek i falbanki na zasłonkach. Do kompletu powstała pościel w tych samych różyczek, ale już bez falbanek ani ażurowych wstawek, bo ta przede wszystkim ma się łatwo prać i użytkować, a ja niespecjalnie należę do osób, które pieczołowicie po praniu będą roprasowywać koronki w pościelach, chociaż szyć je uwielbiam, naprawdę. W ogóle bardzo lubię szyk starych pościeli, takich jak w skansenach jeszcze bywają, poduch rozszywanych koronkami, pościeli zawiązywanych na troczki, albo w kopertowymi wycięciami na wierzchu. Uwielbiam płócienne, haftowane koszule, lniane ubrania, zachwycające prostotą. I zdradzę Wam, że już niebawem zamierzam wrócić do szycia w pełnym wymiarze, otworzyć sklepik i podzielić się swoimi pomysłami z Wami, jak to drzewiej już bywało.
A ci, co doceniają starych rzeczy szyk przecież wiedzą, że tak jak w domu, tak i w oknach, pięknie musi być. U mnie na mazurskiej wsi panie nawet starają się tak szyć i wieszać zasłony, by okazale prezentowały się przede wszystkim od frontu. Ja do takich nie należę, nie to pokolenie, inna mentalność. Ale ładne szmatki w oknach lubię i już. Dzięki temu uszyłam ten szykowany komplet, dla mnie i córci piękny, chociaż trochę szkoda, że świat za oknem go nie zobaczy, bo wychodzi ono na dalszą część ogrodu, obsadzoną drzewami i krzewami. Podoba Wam się? Napiszcie komentarz. Możecie też zamówić sobie taki komplecik do własnego domu.





