Zaczyna się u mnie ogrodowe szaleństwo. Co prawda prace na dworze ograniczają się, na razie, do obcinania wierzb energetycznych, z których zrobiłam sobie parawan przy stawie. Niestety, puszczone wolno przez 5 lat zaczęły się łamać na silniejszym wietrze, bo stare gałęzie porządnie już zdrewniały, powyginały, położyły na trawie. Generalnie – mnie się podoba, ale najwyższy czas je odmłodzić. Będą znów strzeliste i soczyste w swej zieleni, będą cieszyć oko zimą żółtymi gałęziami i co najważniejsze, w tym przypadku, zagęszczą się o wiele bardziej. Obcięte wierzby potnę na kawałki, do palenia w piecu albo na ognisko, a z najmocniejszych zrobię sobie sztobry do wiosennych nasadzeń, bo planuję drugi taki żywopłot w ogrodzie. 
Wierzbowe porządki skutecznie zajmują czas. Ale ja już myślami jestem przy swoim warzywniku. Niebawem wysieję kapustę, na taki pierwszy zbiór z początkiem czerwca, tzw. młodą, potem też papryki. A potem to już pewnie marzec będzie i wreszcie prace przy siewie, grządkach, skrzyniach itp. ruszą pełną parą. Bo warzywnik w dużej części pozostanie skrzyniowy, jak był, ale najprawdopodobniej wreszcie będzie spora szklarnia poliwęglanowa. Zdam relację, oczywiście i z jej składania i z tego jak się w niej czują rozmaite roślinki.
- Bez kategorii
- Moje krajobrazy
- Nasionkownia
- Pracownia Wierzbowisko
- W zgodzie z naturą
- Widoki
- Wierzbowa pracownia
- Ziołowisko
Byle do wiosny…