W zgodzie z naturą

O przepięknych wiśniach i innych witaminowych smakołykach

O przepięknych wiśniach i innych witaminowych smakołykach

W moim ogrodzie na dobre rozpoczął się właśnie czas wielkich zbiorów i robienie zapasów na zimowe dni. O pokrzepiającym, a przy okazji smacznym, syropie z mniszka czyli po prostu – mleczu, już pisałam. Dziś czas na ulubione owoce mojego męża i dziecka – wiśnie. Mamy w sadzie kilka młodych jeszcze drzewek wiśniowych, odmian deserowych. Nieco mniej kwaśne niż tzw. szklanki, trochę większe i ciemniejsze owoce, dla mnie w stanie świeżym trudno jadalne. Bo stanowczo za kwaśne. Ale już sok wiśniowy… mniam.

Wiśni w tym roku mamy bardzo dużo fot. Wierzbowisko

Od razu piszę – o konfiturach czy dżemach na moim blogu będzie mało, bo zwyczajnie bardzo mało takich słodyczy jemy, w zasadzie tylko ja jem, a większość słoiczków wędruje w prezentach do innych albo przemycam je w deserach, które też rzadko robię. Najczęściej więc znajdziecie u mnie owoce teksty o owocach przerabianych na soki po prostu albo mrożonych. Tych ostatnich zawsze mam żelazny zapas, w torebki do zamrażarki pakuję obowiązkowo prawdziwe, leśne jagody, których na Warmii zawsze jest pod dostatkiem – te jedyne owoce do mrożenia kupuję u pań przy drodze, bo do zbierania ich cierpliwości stanowczo mi brak.

Reszta – borówki, świdośliwy, maliny, porzeczki czarne, czerwone i białe, jeżyny, truskawki czy poziomki (tak, poziomki też wędrują do torebek, bo mam je posadzone pod rozmaitymi drzewami), zamrażam. Potem sięgam po nie, kiedy mam ochotę na pyszny mus do naleśników, kluski ze śmietaną i owocami, np. truskawkami w środku zimy, chcę zrobić sobie owocową zupę albo zwyczajnie zmarznięte wrzucam do gorącej owsianki na śniadanie, dzięki czemu już po kilku minutach owsianka jest przyjemnie ciepła, a w dodatku pysznie owocowa. O zdrowotności nawet nie wspomnę.

W naszym ogrodzie owoce rosną w zasadzie wszędzie. Czarny bez traktujemy jak krzew ozdobny, jest go dużo. Porzeczki zagościły na rabacie z kwiatami, w reprezentacyjnej części ogrodu. Poziomki różnych odmian, tak by były aż do jesieni, rosną między floksami, pod różami, ale też pod modrzewiami i perukowcem. Jeśli dodać do tego pyszniące się w wielu miejscach dzikie róże, borówki czy aronie, jarzębiny zwykłe, czarne i jarząby szwedzkie, rokitniki czy derenie, można powiedzieć, że mamy tajemniczy jadalny ogród, pełny kolorów i witamin. Jest tego na tyle dużo, by starczyło i dla nas, i naszych skrzydlatych, pięknie śpiewających nam przyjaciół. Od razu uprzedzam, że nie chronimy drzew siatkami przeciw np. szpakom, a nie zdarzyło się jeszcze, by wyżarły nam plony. Myślę, że to wynik bioróżnorodności, bo ptaki mają do wyboru wiele drzew i krzewów, a nie tylko np. jedną czereśnię, a do tego skutecznie przeganiają je koty i pewnie inne drapieżniki też, bo mamy żyjący ogród i dobrze nam z tym.

Wracając do wiśni, bo o nich głównie miał być ten post, w tym roku jest ich mnóstwo. Podobnie zresztą jak jabłek i śliwek rozmaitych – od węgierek, przez tarninę do mirabelek. Zbieraliśmy z młodziutkich drzewek pełne łubianki wiśni. Szczęśliwie, zbiór przypadł na nieco chłodniejsze dni lata. Mimo to w tym roku poszłam po łatwiźnie i z wiśni zrobiłam sok, ale z całymi owocami w słoikach. Niby kompot, ale mocno skoncentrowany, jak klasyczny sok, tyle że nie odciskałam na siłę owoców, tylko zostawiłam je w całości, z pestkami, w słoikach. Pomyślałam, że miło będzie je potem sobie z takiego soku wyłowić i dodać do budyniu, albo zjeść po prostu.

Jak to robię:

Wiśnie oczywiście myję, usuwam ogonki, resztki listków i wszystko, co wiśniami nie jest. Wrzucam do dużego garnka – ja używam 5-litrowych, na wypełnienie takiego naczynia w ok. 2/3 potrzeba ok. 2 kg owoców. Zasypuję cukrem – do wiśni używam go wyjątkowo dużo, ze względu na kwasowość owoców, ale nie więcej niż 1 kg na cały 5-litrowy garnek. Dolewam tyle wody, by tylko przykryła owoce i wstawiam na mały ogień do zagotowania. Jak tylko zabulgocze, wyłączam gaz. Odstawiam, by owoce puściły jak najwięcej soku. Muszą być dobrze dojrzałe, to same popękają, jeśli nie – trzeba pomóc im np. tłuczkiem i najnormalniej w świecie, poobijać w garnku, by się nieco uszkodziły. Pamiętajmy jednak, że robimy sok z owocami,

Owoce c sokiem na zimę fot. Wierzbowisko

więc nie możemy zmienić ich w miazgę. Po kilku godzinach ( u mnie najczęściej taki garnek, po wystudzeniu, ląduje w lodówce na całą noc – pamiętajmy, że zawartość nie może skwaśnieć), ponownie stawiam naczynie na kuchenkę. Zagotowuję. I wrzący sok, razem z owocami, przelewam/przekładam do wyparzonych słoików 0,5 i 1 l – jakie akurat mam. Odstawiam wieczkiem do góry i – na wszelki wypadek – pasteryzuję jeszcze w garnku z gotującą się wodą po 5 minut, tak samo wieczkiem do góry, by mieć pewność, że słoik szczelnie się zamknął. Tak zresztą pasteryzuję wszystkie przetwory i jeszcze nie zdarzyło się, by coś się popsuło, mimo że nie mam piwniczki i trzymam je na półkach spiżarni urządzonej w wiatrołapie (ogrzewanym, choć nieco słabiej niż reszta domu). Robiąc sam sok wiśnie można o wiele mocniej poobijać i potem dobrze odciskać na sicie, by jak najwięcej soku z nich wydobyć. Proporcje owoców do cukru, takie same.

Smacznego!

Udostępnij

O autorze

Witam. Nazywam się Agnieszka Kozera. Mam słabość do pięknych rzeczy w rustykalnym stylu, dlatego też kilkanaście lat temu porzuciłam wielkie miasto na rzecz małej mazurskiej wsi. Porzuciłam też wielkie wydawnictwa i zajęłam się szyciem pięknych płóciennych i lnianych rzeczy do domu - obrusów, zazdrostek, pościeli itp. Szyję też sama sobie niemal wszystkie ubrania, ale czasem coś z tego również zdeycuję się wystawić na sprzedaż. Ogólnie - uwielbiam szyć i tą pasją chciałam się z Wami podzielić. Na tym niezwykłym blogu znajdziecie nie tylko informacje o stylu życia zgodnym z naturą, ale też jest to moje miejsce pracy - tworzenia i sprzedaży. Zapraszam do mojego magicznego wiejskiego świata i na niebanalne zakupy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.